• Wpisów: 121
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 11:49
  • Licznik odwiedzin: 7 236 / 1430 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
joanbell
 
Wracam, po rocznej przerwie.
Dziś coś po angielsku, nie chce mi się tłumaczyć.

How to give a cat a pill

Found this in an old email. Decided to post it, it still makes me laugh XD

How to give a cat a pill

1) Pick cat up and cradle it in the crook of your left arm as if holding a baby. Position right forefinger and thumb on either side of cat's mouth and gently apply pressure to cheeks while holding pill in right hand. As cat opens mouth pop pill into mouth. Allow cat to close mouth and swallow.

2) Retrieve pill from floor and cat from behind sofa. Cradle cat in left arm and repeat process.

3) Retrieve cat from bedroom, and throw soggy pill away.

4) Take new pill from foil wrap, cradle cat in left arm holding rear paws tightly with left hand. Force jaws open and push pill to back of mouth with right fore-finger. Hold mouth shut for a count of ten.

5) Retrieve pill from goldfish bowl and cat from top of wardrobe. Call spouse from garden.

6) Kneel on floor with cat wedged firmly between knees, hold front and rear paws. Ignore low growls emitted by cat. Get spouse to hold head firmly with one hand while forcing wooden ruler into mouth. Drop pill down ruler and rub cat's throat vigorously.

7) Retrieve cat from curtain rail, get another pill from foil wrap. Make note to buy new ruler and repair curtains. Carefully sweep shattered figurines and vases from hearth and set to one side for gluing later.

8) Wrap cat in large towel and get spouse to lie on cat with head just visible from below armpit. Put pill in end of drinking straw, force mouth open with pencil and blow down drinking straw.

9) Check label to make sure pill not harmful to humans, drink glass of water to take taste away. Apply band-aid to spouse's forearm and remove blood from carpet with cold water and soap.

10) Retrieve cat from neighbour's shed. Get another pill. Place cat in cupboard and close door onto neck to leave head showing. Force mouth open with dessert spoon. Flick pill down throat with elastic band.

11) Fetch screwdriver from garage and put cupboard door back on hinges. Apply cold compress to cheek and check records for date of last tetanus jab. Throw T-shirt away and fetch new one from bedroom.

12) Ring fire brigade to retrieve cat from tree across the road. Apologise to neighbour who crashed into fence while swerving to avoid cat. Take last pill from foil-wrap.

13) Tie cat's front paws to rear paws with garden twine and bind tightly to leg of dining table, find heavy duty pruning gloves from shed. Push pill into mouth followed by large piece of fillet steak. Hold head vertically and pour 2 pints of water down throat to wash pill down.

14) Get spouse to drive you to the emergency room, sit quietly while doctor stitches fingers and forearm and removes pill remnants from right eye. Call furniture shop on way home to order new table.

15) Arrange for RSPCA to collect cat and ring local pet shop to see if they have any hamsters.


U psa to wygląda następująco:
1) Owiń tabletkę szynką.
2) Podrzuć do góry.

A dla mojego goldena:
- Bunia, chcesz ciucię?
 

joanbell
 
Ciąg dalszy.
Na wstępie jeszcze kilka słów o tym, czego psom absolutnie nie dawać do jedzenia - o kościach z kurczaka chyba wie każdy, ale trzeba pamiętać też o dużych ościach, czekoladzie (szczególnie gorzkiej, można dawać wyroby czekoladopodobne lub psie cukierki) oraz wieprzowinie. Żadnej szyneczki, bo może zawierać pasożyty, które u psa powodują poważne powikłania. Pasożyty te giną w wysokich temperaturach, więc jeśli sami tą szynkę gotowaliśmy przez dwie godziny, to wtedy można dać, ale takiej sklepowej nie radzę.

Co do stróżowania, to akurat Bunia jest wyczulona na wszelkie dziwne odgłosy, czy też obce osoby/zwierzęta w promieniu ok. 50 metrów od domu. Jeżeli ktoś przychodzi w gości, to jest najpierw bardzo oszczekany, a dopiero kiedy wejdzie na górę i usiądzie przy stole, to można go powitać, czyli obwąchać, posprawdzać, co ma w torbie/kieszeniach, ewentualnie dać się pogłaskać lub polizać delikwenta najchętniej po twarzy. Im delikwent młodszy, tym większe są okazywane czułości. Preferowane są dzieci do 12 lat, bo je można polizać po twarzy bez podskakiwania, a jedynie trochę unosząc się na tylnych łapach. W przypadku listonoszy/inkasentów/sprawdzających liczniki/złomiarzy/wszelkich elektryków itd, zalecane jest zamknięcie psa w pokoju, bo Buffy potrafi tak groźnie szczekać i warczeć, że nie jesteśmy pewni, co by zrobiła z nimi, gdyby ich dopadła. Ona po prostu wyczuwa, kogo my chętnie widzimy w domu, a kto pojawia się tylko od czasu do czasu i nie jest wpuszczany na pokoje. Taką osobę należy możliwie jak najbardziej przestraszyć. Widok wściekłego goldena, przebierającego łapami i plującego śliną może zniechęcić każdego do bliższego kontaktu. I mimo, że nasz pies jest kochanym miśkiem, to z radością słyszymy niepewność w głosie osoby pytającej: "Pani, a ten pies na pewno jest zamknięty?"
Bunia nie bierze jedzenia od obcych osób, chyba że jej powiem, że może. Jest też oduczona wskakiwania na ludzi z łapami. Ona obecnie waży przeszło 40 kilo, więc jeżeli weźmie rozbieg i na kogoś skoczy, to osoba ta ląduje na tyłku. Goldeny dają się stosunkowo łatwo przekonać, że robić tego nie wolno oraz że nie należy ściągać przedmiotów z miejsc wyżej położonych.

Ogólnie jako szczenięta goldeny są hiperaktywne, jeden golden zastąpi 5 dzieci z ADHD. Dają spokój jedynie kiedy jedzą lub śpią. Są psami czystymi i szybko uczą się pokazywać, że chcą za potrzebą wyjść na pole. U małego szczeniaka obowiązuje schemat miska-pole-spanie-poznawanie organoleptyczne otoczenia. Najgorsze jest namówienie pieska, żeby poszedł spać wieczorem. Hodowcy, od których wzięliśmy Buffy, poinformowali nas, że w nocy maluchy śpią od mniej więcej 22 do około 5-6 rano oraz że najlepszym miejscem na kocyk i spanie jest łazienka, bo najłatwiej jest ją posprzątać, gdyby się coś przydarzyło. Tak więc przez jakieś dwa i pół - trzy miesiące usiłowaliśmy przekonać Bunię do zasypiania w łazience. Polegało to na tym, że wybrana drogą losową ofiara (ewentualnie ochotnik), brał gazetę/książkę i udawał się z psiakiem do łazienki, sadowił się na sedesie, czytał tak długo, aż maluch zasnął, po czym możliwie jak najciszej łazienkę opuszczał. Pies budził się maksymalnie po 30 minutach i znowu trzeba było iść do łazienki i tam z nią siedzieć. Po trzech miesiącach moja mama zrezygnowała z wątpliwych atrakcji, wzięła psa do swojego pokoju (będącego najbardziej szczeniako-odpornym, ze względu na tylko jeden kabel elektryczny), gdzie Bunia spokojnie zasnęła i spała do siódmej. Od tamtej pory sypiała u mamy już codziennie. W chwili obecnej dalej sypia w nocy u mojej mamy w miesiące ciepłe, bo tam ma uchylone drzwi balkonowe, natomiast jak robi się chłodno, to przenosi się do mnie na fotel. Ogólnie to wiemy, że należy zacząć ogrzewać mieszkanie w momencie, kiedy Bunia przenosi się z podłogi na kanapę. Najlepsza kanapa jest w dużym pokoju, bo na wprost jest telewizor.

Bunia z grubsza rzecz biorąc sypia dziennie od 12 do 16 godzin. W ciągu dnia trzeba jakoś przetrwać te okrutne godziny pomiędzy posiłkami, więc najlepiej sobie pospać. Buffy ma niezwykły dar: potrafi zasnąć wszędzie, w każdej pozycji i o każdej porze. Najchętniej w takim miejscu, gdzie trzeba przez nią przeskakiwać, to jest w najwęższym miejscu korytarza, w drzwiach do kuchni, u wylotu schodów, przed łazienką. Jest jednakże dobrze wychowana i jeżeli nie jest akurat w głębokim śnie, to po powiedzeniu do niej "przepraszam" wstaje i pozwala przejść. Uwielbia też zasypiać leżąc na stopach lub przynajmniej na kapciach. W ogóle na ogół wybiera ten pokój, gdzie są dwie osoby, bo wtedy jest bezpieczniej - z jednej strony ściana, z drugiej pan, z trzeciej pani, zawsze ma ją kto obronić.
CD jutro
  • awatar Pogromczyni Ogrodowych Krasnali: ale masz kochane psisko,szczególnie rozczuliło mnie to usuwanie się z drogi na słowo przepraszam :)
  • awatar Wojna Pand: Nam mowil weterynarz, ze nasz pies ma uczulenie na wieprzowine, a widze, ze to nie nasz taki ewenement, tylko ogolnie wieprzowina pieskom szkodzi...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

joanbell
 
Na specjalne życzenie Darianny będzie o Buffy i goldenach.
Przede wszystkim, to zastanawiałam się nad rasą, chciałam mieć dużego miśka, więc pod uwagę brałam goldena, nowofundlanda,labradora i berneńczyka (berneński pies pasterski). Padło na goldena, bo mi się najbardziej podobał i były szczeniaki do wzięcia.
I od razu pierwsza rada - nigdy nie kupujcie psa na targu, w supermarkecie, sklepie ze zwierzętami, choćby nawet miał rodowód. Trzeba wziąć zwierzaka z hodowli zarejestrowanej w Związku Kynologicznym.   A szczególnie dotyczy to zwierząt, które podatne są na choroby, u ras dużych jest to przede wszystkim dysplazja stawu biodrowego. Jeżeli mamy szczeniaka z dobrej hodowli, to wszystkie szczeniaki mają zaświadczenie, że są wolne od chorób genetycznie uwarunkowanych, no i przede wszystkim mamy okazję zobaczyć, jak wygląda matka szczeniąt, jakie miała oceny z wystaw, itd. Poza tym, w takim wypadku mamy możliwość zaobserwowania szczeniaka w jego naturalnym środowisku, z rodzeństwem, podczas biegu do pełnej miski czy też zabawy.
Przed wyborem szczeniaka przeczytałam kilka opracowań, w których autorzy podają, że najlepiej jest wybierać pierwsze lub drugie szczenię z miotu, bo ono jest zawsze najsilniejsze, najbardziej odporne, ma najsilniejszą psychikę. Mając w głowie te porady pojechałam do hodowli, gdzie były akurat 4 szczeniaczki 8 tygodniowe, jeden piesek i trzy suczki. Podczas karmienia jedna z suczek pierwsza dopadła do miski, najadła się i dopiero potem mogły jeść pozostałe. Podczas zabawy to ona wybierała sobie zabawkę, a jeżeli bawił się nią akurat braciszek, to go ugryzła w ucho i ogon i zabawka była już jej. Wielkością dorównywała bratu i była znacznie większa od swoich sióstr. Miała uroczy pyszczek i chętnie dawała się brać na ręce, więc to ją wybraliśmy.
I tak do naszego domu zawitał Potwór.
Goldeny są rasą psów łatwych do przyuczenia, szybko pojmujących polecenia i starających się sprawić właścicielom przyjemność. Jeden na 50,000 goldenów ma charakter dominujący. I właśnie taki ma Buffy. Teraz wydoroślała, ma już 4 i pół roku, ale jak była szczeniakiem, była często nie do zniesienia.
Zacznijmy od jedzenia. Bunia była przyzwyczajona do podawanej 3 razy dziennie karmy Royal, raz samej, raz z chudym twarożkiem i raz z gotowanym mięskiem kurczaczka/wołowinką. Już w pierwszych dniach przekonała nas, że twarożek absolutnie musi być tłusty lub półtłusty oraz że wołowinkę możemy zjeść sobie sami, a dla niej kurczaczek, i to bez flaczków. Od tamtej pory jest karmiona 3 razy dziennie, chociaż suchą karmę dostaje teraz tylko na kolację, a tak to ryżyk lub kaszkę z gotowanymi warzywami. Uwielbia warzywa i owoce, a największym przysmakiem są obierki z jabłka i stary chleb. Hodowcy, od których kupiliśmy Bunię ostrzegali nas, że jeżeli zmienia się goldenowi dietę, należy robić to stopniowo, zmieniając proporcje po 5% dziennie, bo inaczej może wystąpić biegunka. Buffy ma żołądek jak struś, miała biegunkę dwa razy, raz bo zjadła własną kupkę, a drugi raz bo się najadła niedojrzałych śliwek w ogródku. Jedzenie podawane jest o ściśle określonych porach: śniadanie 6-6.30, obiad 13.00, a kolacja 19.00. I jak mówię, że o trzynastej, to punkt o trzynastej, bo minutę po przyjdzie do ciebie i zacznie cię oszczekiwać tak długo, póki nie dostanie papu. Podejrzewam w domu, że zna się na zegarze na kuchence mikrofalowej w kuchni, bo jak pokazuje on 18.58 to jest cicho, a jak przeskakuje na 19tą, to zaczyna się darcie pyska. Cierpliwość w sprawach związanych z jedzeniem nie jest mocną stroną Buffy. Do pięciu minut po posiłku należy pieska wypuścić do ogrodu na kupeczkę. Oprócz swoich trzech posiłków Bunia zjada jeszcze czwarty, z tego co uda się jej wyżebrać od nas. Smętne spojrzenie oczu jak u kota ze Shreka, mówiące "ty się tu objadasz, a ja nie jadłam od miesiąca", a od czasu do czasu stuknięcie łapą w kolano, czy też położenie łba na nodze/stole/oparciu fotela, powodują, że nie sposób się jej oprzeć. Właściciele ostrzegali nas, że goldeny lubią jeść i nigdy nie chodzą głodne. Fakt, są one świetne w wymuszaniu okupu. Bunia potrafi nawet wymusić kawałek chlebka za samo wyjście na pole, a drugi za to, że po 10 minutach da się zwabić z powrotem.
Jedyne, z czym się nam upiekło, to jej przysmaki. Jej mama dla odmiany preferowała wołowego tatara, bez pieprzu, tylko z solą, takiego już rozbełtanego z jajeczkiem. Jak długo go nie dostawała, to się obrażała na właścicieli.

Małe goldeny wszystko chcą zbadać organoleptycznie, a przy tym wykazują daleko posunięte zdolności do znajdowania sobie zabawek. Typowe zabawki dla szczeniaczka typu piłeczka, ringo, pluszaki, czy też sznur do ciągnięcia ulegają anihilacji po paru dniach, no ewentualnie po tygodniu. Najlepsza zabawa polega na rozerwaniu zabawki i sprawdzeniu, co jest w środku. Wszelkie zabawki piszczące przestają piszczeć po kilku godzinach, natomiast czasem zaczyna piszczeć pies, jeśli połknie tę piszczałkę ze środka. Goldeny są bardzo ciekawskie, wpychają nos w każdy zakamarek, ściągają przedmioty z wysokości nawet 1,5 metra. Podczas spaceru potrafią przynieść do domu cały pysk pełen skarbów w postaci kamieni, orzechów, liści, patyczków, bilonu. Najprostszą metodą sprawdzenia, co szczeniak ma w pysku, jest rzucenie mu czegoś jadalnego, wtedy w ułamku sekundy opróżnia pyszczek. Jeżeli masz w domu firanki/zasłony do ziemi, będą one ogryzione. Obrus na stole - ściągnięty z wszystkim, co na nim stało. Ozdobny wazon na podłodze - piesek może nie zdążyć przed nim wyhamować. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy u nas Buffy zjadła mi cztery pary kapci. I mówię to dosłownie - ZJADŁA po małym kawałku, kapcie zakopiańskie, więc ze skóry i futra, podeszwa gumowa, zostały pożarte. Ulubioną zabawą małego szczeniaka było polowanie. Najczęściej na nogi. Wyskakiwała zza rogu, gryzła w palec albo piętę i uciekała. Najchętniej jednak wgryzała się w nogawkę spodni i pozwalała się przesuwać po podłodze. Chodzenie z 15-20 kilowym szczeniakiem uczepionym spodni stanowi męczące ćwiczenie fizyczne.
A propos ćwiczeń fizycznych - młode goldeny nie powinny chodzić po schodach, bo może się to skończyć uszkodzeniem stawu biodrowego. Tak więc pieska na rączki i po schodach, tak mniej więcej do 6-8 miesiąca, im dłużej tym lepiej. Kiedy pies osiąga wagę 25 kg staje się, jakby to określić, mało poręczny do noszenia i trzeba znaleźć do tego silnego chłopa.
Raz - dwa razy w tygodniu należy też wyczyścić psu uszy, albo używając specjalnego patyczka higienicznego, albo owijając sobie palec watą. Goldeny są podatne na infekcje uszu, Buni udało się kiedyś wyhodować w uszach drożdżaka i gronkowca. Od tamtej pory mamy zawsze pod ręką krople antybiotykowe.
Oprócz infekcji uszu, u goldenów częste są też uczulenia. Buffy ma jakieś, ale jeszcze nie robiliśmy jej testów, na razie jest na encortonie. Objawem uczuleń jest u niej świąd okolic pyska i drapanie się.
Wracając do chwytania do pyska absolutnie wszystkiego - w pokojach należy poukrywać wszystkie kable, bo je się fajnie przegryza, a ty potem zastanawiasz się godzinami, jak to możliwe, że psa prąd nie poraził po przegryzieniu sznura od lampy. Z rzeczy niebezpiecznych dla szczeniaków w przypadku połknięcia najgorsze są dwie - folia i sznurek/linka/żyłka wędkarska/mocna nić. Zatkany żołądek i jelita murowane, a jak linka poplącze jelita i je potnie - to nawet szybka operacja może nie pomóc. Bunia znalazła gdzieś w ogródku kawałek sznurka i dwa kawałki twardego plastiku, jedynie operacja dosłownie w ostatniej chwili pomogła, choć sami weterynarze dawali jej 40% szans na przeżycie.
Goldeny są bardzo odporne na ból, dlatego trzeba uważać, bo one nie zaczynają piszczeć i kwiczeć, jak im się na ogon czy łapę nadepnie, albo rozwalą sobie łapę do krwi czymś ostrym. Buffy zasnęła nawet podczas zdejmowania szwów, czym zadziwiła wszystkich w klinice weterynaryjnej.
Goldeny nie są też psami stróżującymi, choć zdarzają się takie, które mają silnie rozwinięte poczucie własności i jeżeli tylko pojawi się ktoś  na ulicy, albo przyjdzie listonosz, czy też nie daj Boże do sąsiada przyjadą szwagier ze szwagierką, następuje seria warknięć i głośne szczekanie basem, tak długo, aż intruz się oddali.

CD jutro.
  • awatar Garfieldowa: rozpieszczasz mnie :) dziękuję ogromnie - przeczytałam raz i jeszcze kilka razy do tego wrócę, żeby sobie na pamięć wyryć :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

joanbell
 
I jeszcze jedno zdjątko, bo mi się skojarzyło:
  • awatar Pogromczyni Ogrodowych Krasnali: :D hahah
  • awatar Garfieldowa: mała prośba :) rozważam kupno goldena. Widzę, że jesteś właścicielką takiego pięknota, jak mi sie marzy. Chciałam się zapytać o charakter Twojego psiaka. Przejrzałam Twój blog, niestety nic nie znalazłam. Mogłabyś uchylić rąbka tajemnicy i opowiedzieć, o Buffy? :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

joanbell
 
Śniegu znowu napadało, czas go uprzątnąć...
  • awatar agusiaczek: super to zdjecie jak sprzątają śnieg z Times Squere :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

joanbell
 
Przydałaby mi się dzisiaj taka tabletka:
 

joanbell
 
Z cyklu "przerażające":
 

joanbell
 
Miriam zupełnie nie zrozumiała problemu autorki listu:
  • awatar kura z biura: Hmmm... automatyczny generator porad, który wyłapał frazę o zepsutym samochodzie?
  • awatar Joan Bell: Nawet jeżeli porada została wygenerowana automatycznie, to ktoś to przecież musiał to przeczytać w całości przed wrzuceniem do gazety i odesłaniem do drukarni. Albo oni wszyscy czytają tylko pierwsze zdanie.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

joanbell
 
Pada śnieżek, pada, od samego ranka.
Psy się dziś rano zdziwiły.
Ja się tylko obawiam, że jak jest teraz, to nie będzie go na święta.